czwartek, 25 czerwca 2020

Jeden


Sakura wciągnęła przez nos chłodne, marcowe powietrze i wypuściła je powoli przez usta. Powtórzyła tę czynność raz, drugi i trzeci, starając się uspokoić i oczyścić umysł. Uniosła delikatnie głowę i wpatrzyła się w niebo oraz zalewające je kłębiaste chmury. Mogła z łatwością wyłapać kilka ciekawych kształtów. Chmura najbardziej na lewo przypominała jej kota sąsiadów, który zdechł kilka miesięcy temu, gdy zadarł z nieodpowiednią szajką bezpańskich zwierząt. Zawsze pierwszy wyrywał się do syczenia na inne zwierzęta i w końcu miarka się przebrała. Nie szkoda jej było tego demona. Za każdym razem, kiedy ją widział, gryzł i drapał. On sam jeden był w stanie sprawić, by wyglądała jak siedem nieszczęść, a jeszcze wtedy cholernie dbała o swój wygląd. Nie mogła przecież sprawić, by jej kochany Sasuke-ku... Sasuke widział ją w takim stanie. Na szczęście jednak w końcu zrozumiała, co jest w życiu ważne.
Cicho westchnęła. Wiedziała już, dlaczego Shikamaru tak bardzo lubił patrzeć w chmury. Oglądanie jak powoli płyną po nieboskłonie było niezwykle miłe i odprężające. Dzięki temu prawie mogła zapomnieć o...
Ruszysz się, czy mam ci pomóc? W jej głowie zabrzmiało pytanie. Sakura zmarszczyła brwi w wyrazie niezadowolenia. Nie mogła pobyć chwilę sama i już nigdy się tak nie stanie. 
Wewnętrzna była jak całkowicie inna osoba, która została uwięziona w jej umyśle. Powstała w wyniku ukrywania uczuć przez Sakurę. Wewnętrzna była tym, czym ona nie była. Stała się manifestacją emocji, które dziewczyna odczuwała i ukrywała przez całe swoje życie. Wyrażała głośno opinie, które Sakura zatrzymywała tylko dla siebie.
Kiedyś nie odzywała się z powodu swojej nieśmiałości i dręczenia przez inne dzieci. Zawsze bała się, że zwróci na siebie ich uwagę i przez to znów zaczną się z niej naśmiewać. Po ukończeniu Akademii odżyła, jednak wciąż nie była zbyt energiczna. Wciąż nie była tą osobą, którą powinna być. Stała po środku linii poprowadzonej pomiędzy Naruto i Sasuke. Powinna być mostem łączącym oba brzegi. Wiedziała dokładnie, dlaczego Trzeci przydzielił ją do tej drużyny.
Oni jednak odnaleźli inny most. Nie była dla nich takim członkiem drużyny, jakim powinna. Nie robiła nic, by zasłużyć na to miano. Jedynie płakała, wrzeszczała na Naruto i wzdychała za Sasuke. Ciągle liczyła na to, że oni albo Kakashi-sensei ją uratują. Lubiła grać damę w opałach. Pochlebiało jej, kiedy Sasuke narażał swoje życie i ją ratował. Skupiał się wtedy na niej i ją chronił. Ale kiedy on i Naruto przegrywali walkę z Haku, ona nie zrobiła nic w zamian. Nie dała niczego od siebie. Nie mogła zrobić niczego poza patrzeniem i czekaniem na cud. Było tak, jakby wszystkie rzeczy, których nauczyła się w Akademii, zniknęły z jej głowy, zastąpione myślami o pięknym, uroczym wyglądzie oraz o kosmetykach. Nie taką kunoichi chciała być. Nie takim shinobi. Poszła do Akademii, bo chciała stać się silna. Pragnęła służyć swojej wiosce i przelewać za nią krew. Nie swoją jednak, co było prawdopodobniejszą wersją w obecnej chwili, tylko krew wrogów. W tym momencie praktycznie zasługiwała na miano shinobi-samobójcy.
Będziesz przelewać krew wrogów, nie martw się. I nie ignoruj mnie. Stworzyłaś mnie, więc nie możesz udawać, że nie istnieję. Wewnętrzna mentalnie przewróciła oczami.
Łatwo ci mówić. To nie ty dowiedziałaś się od swojej cholernej imaginacji, że tak naprawdę stała się nowym Kekkei Genkai. Pochodzę z cywilnej rodziny. Jak do cholery mogłam stworzyć Kekkei Genkai?
Przez Uwolnienie Yin. Po tym jak zobaczyłaś prawie martwe zwłoki tego dupka, twoje ciało nieświadomie skumulowało chakrę w głowie. Zwykła chakra, jakiej używasz codziennie, jest połączeniem energii duchowej i fizycznej, ale ty do jej utworzenia użyłaś jedynie swojej energii duchowej, która reguluje wyobraźnię. Dlatego stworzyłaś mnie z nicości. Utworzyłaś nowy byt duchowy.
Nie musisz mi recytować podręcznika na temat teorii chakry. Doskonale to wiem. Oprócz tego sztuki Inton wpływają na zmysły człowieka oraz wzmacniają jego techniki żywiołów. Chyba zapomniałaś, że jestem doskonałym papierowym ninja.
Nie zapomniałam. Siedzę przecież w twojej głowie. Wiem wszystko, co ty wiesz i widzę wszystko, co ty widziałaś. Posiadam wszystkie twoje wspomnienia, nawet te, o których już zdążyłaś zapomnieć. To także ze mnie czyni papierowego ninja. Nie żeby to było coś, czym można się chwalić. Mruknęła Wewnętrzna, kręcąc głową z rezygnacją. Dlaczego akurat ty mnie stworzyłaś? Dlaczego nie mógł to być Kopiujący Ninja Kakashi Hatake? Wolałabym siedzieć w jego przystojnej głowie.
Jak tak bardzo chcesz, to możesz do niego iść. Nie trzymam cię na siłę. I wiesz co, krzyżyk na drogę! Warknęła Sakura. Nieświadomie wydała ten dźwięk także w rzeczywistości. Kakashi rzucił jej ostrożne spojrzenie, zastanawiając się, czy to ten moment w miesiącu.
Gdyby to było możliwe. Westchnęła Wewnętrzna. Wiesz, twoja drużyna już odchodzi. Kakashi-sensei właśnie ci to powiedział. Powinnaś zwracać uwagę na twoje otoczenie. Chwila nieuwagi i obie lądujemy w piachu. A ja jestem za młoda, żeby umierać! Kilka dni. Kilka dni jestem na tym świecie i już mnie narażasz!
Sakura zignorowała jęczenie i obejrzała się przez ramię. Faktycznie jej drużyna już odchodziła. Spojrzała przed siebie i ponownie spojrzała na grób Zabuzy oraz Haku. W jej głowie rozbrzmiały głosy.
W świecie shinobi istnieją tylko ci, którzy wykorzystują innych oraz ci, którzy sami są wykorzystywani. My shinobi jesteśmy prostymi narzędziami.
Gdy osoba... ma coś ważnego co chce chronić... wtedy staje się naprawdę silna. Chcę chronić ważną dla mnie osobę... Chcę służyć tej osobie. Chcę walczyć za tą osobę. Chcę, by marzenia tej osoby ziściły się... To jest moje marzenie.
Shinobi nie wolno szukać sensu swojego istnienia. Najważniejsze dla niego jest bycie narzędziem przydatnym dla kraju. Takie zasady obowiązują również w naszej wiosce. Wszyscy ninja mają jednak wątpliwości. Miał je Zabuza, miał je ten chłopak...
Tylko w ten sposób można zostać prawdziwym ninja? Jakoś mi to nie leży! Podjąłem decyzję. Będę kroczył własną drogą ninja. Będę szedł przez życie tak, by niczego później nie żałować.
Ostatni raz spojrzała na mogiłę i wstała. Nie zwróciła uwagi na pobrudzoną od klęczenia na ziemi sukienkę. Nie pofatygowała się, by strzepnąć kurz ze ślicznego i drogiego materiału. Wiedziała, że wkrótce pobrudzi się jeszcze bardziej.
Zabuza, Haku... Nie wiem jeszcze, jaka jest moja droga ninja... Nie wiem, czego pragnę. Ale to jest mój początek. Wasz koniec jest moim początkiem. Jestem pewna, że kiedy spotkamy się następnym razem, będę silniejsza.

****

Podróż powrotna do wioski zajęła im dłużej niż podróż do Kraju Fal. Z pewnością związane to było z faktem, że wtedy spieszyli się, by jak najszybciej odprowadzić Tazunę do jego domu, a także z tym, że teraz Sasuke był ranny. Haku nie zrobił mu nic poważnego, ale z pewnością kilkadziesiąt głębokich ran po senbon musiało być uciążliwych. Kakashi-sensei opatrzył go, a brunet nie chciał zostać dłużej i nalegał na powrót. Sakura wiedziała, co było tego powodem. Duma Uchiha. Chciał pokazać, że jest twardy. Jego ojciec z pewnością wykazałby dezaprobatę z pozostania Sasuke w miejscu, w którym ukończyli misję tylko z powodu ran. Nieraz słyszała plotki o surowości przywódcy klanu, który nie akceptował słabości. Wciąż porównywał swojego młodszego syna do starszego, dziedzica i geniusza. Itachi był prawdopodobnie jednym z najpotężniejszych shinobi, jakich widziała Konoha. On oraz ich kuzyn, Shunshin no Shisui, byli legendami już w wieku siedemnastu i dwudziestu lat. Nie dziwiła się determinacji Sasuke, który chciał pokazać ojcu, że on również jest godny.
Widziała niezadowolenie na twarzy Hokage, kiedy Kakashi-sensei zdawał raport. Jemu także się nie dziwiła. Trzeci musiał zdawać sobie sprawę z poruszenia, jakie nastąpi po tym, kiedy wszyscy dowiedzą się, że syn Fugaku Uchiha i jego drugi dziedzic poszedł na misję rangi A, będąc zaledwie geninem. To samo będzie w przypadku Naruto, który został podopiecznym głównej rodziny po śmierci swoich rodziców. O niej nikt nic nie powie, mimo że była w tej samej sytuacji.
Są na tym świecie równi i równiejsi. Mruknęła niezadowolona Wewnętrzna. Sasgej pochodzi z ważnego klanu i jest synalkiem jego szefa, więc jego tyłek jest cenniejszy niż twój. Jego chronią umiejętności i nazwisko, a ciebie...?
Nie odpowiedziała na to pytanie. Milczała i uparcie patrzyła na Trzeciego, który w końcu postanowił odesłać geninów, by na osobności rozmówić się z Kakashim-sensei. Kiedy odwróciła się i bez pożegnania ruszyła ku drzwiom, czuła na plecach jego spojrzenie.
Po wyjściu z budynku, Sasuke bez słowa odszedł, a Naruto pobiegł za nim. Słyszała w oddali jego krzyki. Znowu się kłócili.
Co zamierzasz teraz zrobić? Sakura przez chwilę milczała, układając w głowie plan.
Najpierw pójdę do domu po pieniądze. Muszę kupić nowe stroje. Nie mogę trenować w czymś takim. Sukienka jest strasznie niepraktyczna, a w dodatku te kolory. Czerwony dla ninja? Nie bez powodu chūnini i jōnini noszą takie uniformy, jakie noszą. Muszę mieć coś w odcieniach czerni, brązu i zieleni. Jesteśmy w lesie, więc takie kolory pasują do kamuflażu.
Dobrze, pierwszy krok zrobiony. Co dalej?
Później kupię broń. Shinobi bez dobrej broni to jak pisarz bez długopisu. Moje kunai i shurikeny to tragedia. Nie ostrzyłam ich od lat. Wrogi ninja umarłby ze śmiechu, gdyby je zobaczył.
Wiesz, to też dobry plan. Pokażesz mu swoją broń, a on kopnie w kalendarz, widząc ją. Zachowaj sobie kilka sztuk. Będziesz miała plan tak na wszelki wypadek.
Zamknij się. Następnie pójdę do biblioteki. Wypożyczę wszystko z sekcji dla geninów, co mówi o teorii i manipulacji chakrą, bo jestem w tym dobra. Pamiętasz na pewno jak za pierwszym razem weszłam na drzewo. Oprócz tego zacznę się uczyć genjutsu. Kakashi-sensei mówił, że jestem typem genjutsu i skoro moje Kekkei Genkai się na tym opiera, zostanę jego mistrzynią. Na pewno też taijutsu. Wiem, że uczenie się go z książek jest bezcelowe, ale może znajdę jakiś styl odpowiedni dla mnie i poproszę sensei o pokazanie mi poprawnych form. I na koniec anatomia. Widziałaś, co Haku zrobił. Jednym senbonem spowodował, że wszyscy myśleliśmy, iż Zabuza nie żyje. Gdybym wiedziała, w jakie miejsce na ciele celować, taijutsu okazałoby się łatwiejsze.
Wszystko fajnie i pięknie, ale wiesz co? Od pięciu minut stoisz w miejscu i patrzysz w ścianę przed sobą. Ludzie patrzą. Nie możemy dopuścić, byś trafiła do wariatkowa, zanim w ogóle zaczniesz trenować.
Faktycznie, ludzie patrzyli. Kiedy Sakura oderwała wzrok od ściany zauważyła, że starsza kobieta na nią patrzy i mruczy pod nosem coś, co brzmiało jak "ninja i ich dziwactwa". Uśmiechnęła się więc do niej i jakby nigdy nic pobiegła do domu. Nie było tam jej rodziców, którzy wciąż byli w podróży. Oboje byli kupcami i teraz prawdopodobnie przebywali gdzieś w Kraju Wiatru. Powinni wrócić za jakieś dwa tygodnie. Dobrze, że za każdym razem zostawiali jej dużo pieniędzy na nagłe wypadki. Wymiana całej garderoby i kupno broni będzie ją sporo kosztować.
Kobieta w sklepie odzieżowym dla kunoichi była zachwycona. Słysząc, że Sakura potrzebuje wielu nowych strojów, pobiegła w głąb sklepu i wróciła po dziesięciu minutach, trzymając na wieszakach ogrom ubrań, od ciężaru których zaczęły ją już boleć ręce. Sakura natychmiast odrzuciła większość sukienek oraz ubrań w jaskrawych kolorach. Nie była Naruto, więc nie będzie nosiła pomarańczowych rzeczy.
Chciała kupić stroje w różnych rozmiarach, by starczyły jej na lata. Wybrała także ubrania na różne okazje - golfy, koszulki, topy kimono i same kimona, qipao, yukaty, haori, hakamy, spódnice, spodnie shinobi, szorty, legginsy, obi i paski, rękawiczki, płaszcze, buty shinobi, geta czy kanzashi.
Wiesz... Prychnęła Wewnętrzna. Możesz teraz iść zarówno na wojnę jak i na przyjęcie u samego Daimyo. Miałaś kupić tylko stroje do treningu i na misje. Ty i twoja obsesja na punkcie zakupów.
Tak, miałam. Czasami jednak kunoichi zmuszona jest założyć coś ładnego i kobiecego. Niektóre misje wymagają elegancji.
Aha... I dlatego trzymasz w rękach to ohydne zielone zentai? Będziesz w nim wyglądała jak gąsienica.
Zamknij się! To przypadek. Miałam to właśnie odłożyć!
Jasne, bo ci uwierzę. Widziałam ten błysk w twoim oku. Ale możesz to wziąć, nikomu nie powiem.
Jasne, że nie powiesz, istniejesz tylko w mojej głowie! Wewnętrzna prychnęła i wycofała się, obrażona.
Sakura odwróciła się w stronę oczekującej ekspedientki, rzucając przy tym zentai na stos rzeczy, które miała zamiar kupić. Wskazała ręką na kilka ubrań w czarnych i ciemnozielonych kolorach.
— To zamierzam od razu na siebie założyć — oznajmiła rozradowanej kobiecie. Ta szybko pokiwała głową.
— Oczywiście, proszę pani. Wspaniały wybór. Będzie pani wyglądać w tych ubraniach jak prawdziwa i stylowa kunoichi.
Nagle w jej głowie zabrzmiał szaleńczy śmiech Wewnętrznej. Pani... PANI! Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam! Kupiłaś tyle rzeczy, że prawdopodobnie ta kobieta zaniosłaby te rzeczy do twojego domu, po drodze śpiewając pieśni na twoją cześć.
Przestaniesz wreszcie komentować?! Przynajmniej do dwudziestki nie będę musiała odwiedzić sklepu z odzieżą. Ale... Czekaj... W sumie sama tego nie zaniosę.
Sakura przywołała na twarz wyraz smutku. Zerknęła na kobietę i dostrzegła, że ta zareagowała nagłą koncentracją i skupieniem, więc mentalnie przybiła sobie piątkę.
— Tylko jak ja to wszystko zabiorę do domu? — Zastanawiała się na głos, kątem oka obserwując ekspedientkę, która nagle szeroko się uśmiechnęła.
— Och, proszę się nie martwić! Dla klientów takich jak pani oferujemy dostawy do domu. Darmowe, oczywiście!

****

Mam nadzieję, że tutaj nie wydasz drugiej fortuny. Czy może jednak też kupisz broń, która starczy ci do dwudziestki? Wewnętrzna jęczała, kiedy Sakura weszła do sklepu z bronią.
Nie martw się, tutaj kupię tylko potrzebne rzeczy. Broń jest droga. Rodzice ledwie zauważą brak tej sumy, którą wydałam na ciuchy, ale przy broni muszę uważać.
W sklepie powitał ją starszy mężczyzna. Obejrzał ją od góry do dołu, a ona od razu zrozumiała, że ją oceniał. Z pewnością chciał się upewnić, czy była warta leżącej tutaj broni.
— W czym mogę pomóc, kunoichi? — zapytał uprzejmie. Najwidoczniej zrobiła na nim dobre pierwsze wrażenie, skoro nie nazwał jej dzieckiem czy dziewczyną.
— Chciałabym się dobrze zaopatrzyć. Mam nadzieję, że mi pan pomoże, bo nie znam się na tym wystarczająco dobrze.
Mężczyzna bez słowa skierował się na zaplecze. Po minucie wrócił, trzymając w rękach czarną i dosyć sporą kaburę. Sakura widziała, że miała pokaźną ilość kieszeni, w których dostrzegła broń.
— Są w niej dwa tuziny kunai, po tuzinie shurikenów i senbon, paczka wybuchowych notek, pięć militarnych pigułek żywnościowych i pięć bomb dymnych. Do zestawu dołączona jest też ostrzałka.
— Wezmę ją — rzekła, rozglądając się po sklepie, kiedy mężczyzna skinął głową i odwrócił się do kasy. Oferta była zróżnicowana - katana, wakizashi, tantō, ko-dachi, daitō, naginata oraz inne towary, których nazw nawet nie znała. Sprzedawca zauważył jej spojrzenie.
— Pasowałoby do ciebie tantō. To w czarnej pochwie ma 30 cm długości, więc jest odpowiednie do twojego wzrostu.
Sakura otworzyła szeroko oczy. Spojrzała na broń, o której mówił i szybko pokręciła głową.
— Nie znam się na kenjutsu, Oji-san. W moich rękach ta broń się jedynie zmarnuje.
— Zawsze jest czas na naukę. Twoja wizyta w moim sklepie sugeruje, że też tak uważasz.
Wpatrywała się w sztylet, zastanawiając się, czy go wziąć. Przyda ci się, weź go. To lepsza i solidniejsza broń niż kunai. Nalegała Wewnętrzna. Sakura przygryzła wargę.
— Um... A czy nie powinnam mieć go w zestawie Daishō? — zapytała, przypominając sobie fachową nazwę. Mężczyzna uśmiechnął się.
— A jednak trochę się znasz na Kenjutsu. — Zaśmiał się. — Niekoniecznie. Nie każdy jest w stanie dzierżyć długi miecz, jak katanę czy tachi, bo potrzebne są do nich umiejętności. Tantō i wakizashi mogą być samodzielnym orężem. To tantō jest aikuchi, a to znaczy, że nie ma jelca. Typ ostrza to Katakiriha. Ma asymetryczną formę, jest zaostrzone jedynie po jednej stronie. Broń nadaje się najbardziej do kłucia, ale będziesz też nim w stanie ciąć. Posiada gwałtowne załamanie krawędzi tnącej, dlatego czubek głowni jest bardziej wytrzymały i odporny na złamanie od innych sztyletów i noży. Nie ma lepszej przebijalności, ale przy uderzeniu w twardy przedmiot jest większe prawdopodobieństwo, że twoja głownia przetrwa — wyrecytował właściwości ostrza. Zdjął broń ze stojaka i ją podał.
Sakura przyjrzała się jej bardzo dokładnie. Wyjęła tantō z pochwy i zauważyła zarówno na niej, jak i na rękojeści motyw złotych gałązek i liści. Elementy ozdobne były delikatne i eleganckie i nie rzucały się zbytnio w oczy. Na samą budowę głowni ledwie spojrzała, bo i tak się na niej nie znała. Zapamiętała słowa sprzedawcy i postanowiła, że później dowie się więcej o rodzajach broni. Jasne, nie możesz obrazić swojego nowego pięknego ostrza. Co by powiedziały inne bronie, gdyby twoje tantō poskarżyło się, że jesteś broniową ignorantką. Prychnęła Wewnętrzna, a Sakura znowu ją zignorowała.
— Wezmę je, Oji-san — zdecydowała zdeterminowana. Mężczyzna uśmiechnął się kolejny raz i poczochrał jej włosy. Sakura nie lubiła, kiedy ktoś to robił, więc jak najszybciej uciekła spod jego ręki, a jej ruch zrzucił z lady jakiś przedmiot. Szybko pochyliła się, zawstydzona, i podniosła biały papierek. Uniosła pytająco brew na starszego pana.
— To specjalny papier, który sprawdza, jaką masz naturę. Pochodzi z drzewa, które zostało nią wypełnione i od tamtego momentu wykazuje reakcje nawet na jej najmniejszą oznakę. Spróbuj. Wystarczy, że weźmiesz je do ręki i przywołasz chakrę.
Sakura spojrzała niepewnie na przedmiot. A co jeśli nie posiadam żadnej natury? Wiem, że to możliwe. Jest wielu ninja, którzy jej nie mają, a ja pochodzę z cywilnej rodziny.
Wydawało się, że mężczyzna czytał jej w myślach, bo natychmiast powiedział:
— Nie bój się. Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz.
Wzięła do ręki papier i przywołała do niego odrobinę chakry. Przez dwie sekundy nic się nie stało, a serce Sakury zamarło. Już chciała odłożyć przedmiot, speszona, kiedy nagle materiał, z którego został stworzony, stał się mokry. Po kolejnych dwóch sekundach zaczął się kruszyć. Zdezorientowana nastolatka spojrzała na starszego mężczyznę, który miał na twarzy promienny uśmiech.
— Masz dwie natury chakry, dzieciaku! Nie jest to powszechne nawet u tych z klanu.
Z niedowierzaniem wpatrywała się w swoją rękę, w której jeszcze przed chwilą trzymała papier. W końcu uśmiechnęła się radośnie. Świetnie. Nie jesteśmy takie żałosne.
— Twoja podstawowa natura chakry to woda, bo pojawiła się jako pierwsza. Druga natura to ziemia. Jest to raczej tradycyjne połączenie dla osób z dwiema naturami, tak jak ogień zazwyczaj łączy się z błyskawicą. Członkowie klanu Uchiha mają tę drugą parę. Gratulacje.
— Dziękuję, Oji-san. Najwidoczniej do swoich planów będę musiała dodać też ninjutsu. — Uśmiechnęła się do niego i położyła na blat odpowiednią ilość pieniędzy. — Do widzenia!
— Powodzenia, dzieciaku.
Po wyjściu ze sklepu przyczepiła kaburę do bandaża na prawym udzie. Wciągnęła głęboko powietrze i ruszyła w stronę biblioteki.
W środku przywitała się z chūninem siedzącym za biurkiem i ruszyła do sekcji dla geninów. Szybko znalazła półkę o teorii oraz manipulacji chakrą i wzięła kilka zwojów, które wydawały jej się ciekawe i przydatne. Potem przesunęła się do genjutsu. Wzięła wszystko, co odnosiło się do teorii. Następnie to samo zrobiła z taijutsu i ninjutsu. 
Zanim zacznę naukę powinnam poznać wszystkie podstawy. Bez nich niczego nie zrobię. 
Zgadzam się. A jak czegoś nie zrozumiesz, to zapytasz Kakashiego-sensei.
Sakura wzięła wszystkie zwoje w obie ręce, i uginając się pod nimi, skierowała się do biurka chūnina, który pełnił teraz rolę bibliotekarza. Mężczyzna na jej widok zakrztusił się kawą, którą właśnie pił. Prawie się udusił, ale udało mu się w końcu opanować. Zapisał wszystko, co wzięła i bez słowa podał jej wielką torbę. 
Przez ciebie biedny chłopak prawie stracił życie. Zobacz, w jakim jest szoku. Nikt tu chyba nie przychodzi, a ty wzięłaś na raz prawie połowę tego, co jest w sekcji dla geninów. 
Nie przesadzaj. Przynajmniej się dzisiaj nie nudził. Założę się, że jest tutaj za karę.
Sakura wesoło się do niego uśmiechnęła, zabrała torbę i wyszła z biblioteki. Miała przed sobą pracowity tydzień.

3 komentarze:

  1. czy będzie kontynuacja ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, będzie. Na razie piszę rozdziały na zapas, a za jakiś czas zacznę publikować.

      Usuń
  2. Jejku, przepraszam, że nie zamieściłam komentarza!
    Czytałam to w sumie dwa razy więc i teraz powinnam napisać cos dwukrotnie.
    Gapa za mnie. Jak taki ukryty mały chujek, który zawsze naczyta się aktualek a potem zacierając ręce zamyka stronę i odchodzi w odmęty internetu niezauważony. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.. xd
    Wracając do opowiadanka!
    KOCHAM WEWNĘTRZNĄ.
    Fajnie się o niej czyta. Jej uwagi, drobne uszczypliwości i przysłowiowe kopy w tyłek które zadaje Sakurze na każdym kroku, motywując do działania.
    U Ciebie dałaś jej status kekkei genkai. Może w przyszłości rozwiniesz jakoś tą umiejętność? :D Klon Cienia ze świadomością Wewnętrznej? To byłby sztos.

    Powoli całkiem tą naszą Sakure zmieniasz - tworzysz ją na swój własny wzór. Dajesz fajne podstawy by uwierzyć, że będzie taka jak w kanonie. Mówi o tym chociażby zmiana stroju oraz zaopatrzenie w nowe bronie.
    Jestem ciekawa, co stanie się w następnym rozdziale. To znaczy, czy dalej będziemy obserwować jej przemianę czy raczej pokażesz ją już w starszej, silniejszej wersji. :D
    Wrzucaj coś nowego! Dostatecznie długo czekamy :>>>

    OdpowiedzUsuń