Sakura wciągnęła przez nos chłodne, marcowe
powietrze i wypuściła je powoli przez usta. Powtórzyła tę
czynność raz, drugi i trzeci, starając się uspokoić i oczyścić
umysł. Uniosła delikatnie głowę i wpatrzyła się w niebo oraz
zalewające je kłębiaste chmury. Mogła z łatwością wyłapać
kilka ciekawych kształtów. Chmura najbardziej na lewo przypominała
jej kota sąsiadów, który zdechł kilka miesięcy temu, gdy zadarł
z nieodpowiednią szajką bezpańskich zwierząt. Zawsze pierwszy
wyrywał się do syczenia na inne zwierzęta i w końcu miarka się
przebrała. Nie szkoda jej było tego demona. Za każdym razem, kiedy
ją widział, gryzł i drapał. On sam jeden był w stanie
sprawić, by wyglądała jak siedem nieszczęść, a jeszcze wtedy
cholernie dbała o swój wygląd. Nie mogła przecież sprawić, by
jej kochany Sasuke-ku... Sasuke widział ją w takim stanie. Na
szczęście jednak w końcu zrozumiała, co jest w życiu ważne.
Cicho westchnęła. Wiedziała już, dlaczego Shikamaru
tak bardzo lubił patrzeć w chmury. Oglądanie jak powoli płyną po
nieboskłonie było niezwykle miłe i odprężające. Dzięki temu
prawie mogła zapomnieć o...
Ruszysz się, czy mam ci pomóc? W
jej głowie zabrzmiało pytanie. Sakura zmarszczyła brwi w wyrazie
niezadowolenia. Nie mogła pobyć chwilę sama i już nigdy się tak
nie stanie.
Wewnętrzna była jak całkowicie inna osoba, która została
uwięziona w jej umyśle. Powstała w wyniku ukrywania uczuć przez
Sakurę. Wewnętrzna była tym, czym ona nie była. Stała się
manifestacją emocji, które dziewczyna odczuwała i ukrywała przez całe
swoje życie. Wyrażała głośno opinie, które Sakura zatrzymywała tylko dla
siebie.
Kiedyś nie odzywała się z powodu swojej nieśmiałości
i dręczenia przez inne dzieci. Zawsze bała się, że zwróci na
siebie ich uwagę i przez to znów zaczną się z niej naśmiewać. Po ukończeniu Akademii odżyła, jednak wciąż nie była zbyt energiczna. Wciąż nie była tą osobą, którą powinna być. Stała po środku linii poprowadzonej pomiędzy
Naruto i Sasuke. Powinna być
mostem łączącym oba brzegi. Wiedziała dokładnie, dlaczego Trzeci
przydzielił ją do tej drużyny.
Oni jednak odnaleźli
inny most. Nie była dla nich takim członkiem drużyny, jakim
powinna. Nie robiła nic, by zasłużyć na to miano. Jedynie
płakała, wrzeszczała na Naruto i wzdychała za Sasuke. Ciągle
liczyła na to, że oni albo Kakashi-sensei ją uratują. Lubiła
grać damę w opałach. Pochlebiało jej, kiedy Sasuke narażał swoje życie i ją ratował.
Skupiał się wtedy na niej i ją chronił. Ale kiedy on i Naruto
przegrywali walkę z Haku, ona nie zrobiła nic w zamian. Nie dała
niczego od siebie. Nie mogła zrobić niczego poza patrzeniem i czekaniem
na cud. Było tak, jakby wszystkie rzeczy, których nauczyła się w
Akademii, zniknęły z jej głowy, zastąpione myślami o pięknym,
uroczym wyglądzie oraz o kosmetykach. Nie taką kunoichi chciała
być. Nie takim shinobi. Poszła do Akademii, bo chciała stać się
silna. Pragnęła służyć swojej wiosce i przelewać za nią krew.
Nie swoją jednak, co było prawdopodobniejszą wersją w obecnej
chwili, tylko krew wrogów. W tym momencie praktycznie zasługiwała na
miano shinobi-samobójcy.
Będziesz przelewać krew wrogów, nie martw się. I
nie ignoruj mnie. Stworzyłaś mnie, więc nie możesz udawać, że
nie istnieję. Wewnętrzna
mentalnie przewróciła oczami.
Łatwo ci mówić. To nie ty dowiedziałaś się od
swojej cholernej imaginacji, że tak naprawdę stała się nowym
Kekkei Genkai. Pochodzę z cywilnej rodziny. Jak do cholery mogłam
stworzyć Kekkei Genkai?
Przez Uwolnienie Yin. Po tym jak zobaczyłaś prawie
martwe zwłoki tego dupka, twoje ciało nieświadomie skumulowało
chakrę w głowie. Zwykła chakra, jakiej używasz codziennie, jest
połączeniem energii duchowej i fizycznej, ale ty do jej utworzenia
użyłaś jedynie swojej energii duchowej, która reguluje
wyobraźnię. Dlatego stworzyłaś mnie z nicości. Utworzyłaś nowy
byt duchowy.
Nie musisz mi recytować podręcznika na temat teorii
chakry. Doskonale to wiem. Oprócz tego sztuki Inton wpływają na
zmysły człowieka oraz wzmacniają jego techniki żywiołów. Chyba
zapomniałaś, że jestem doskonałym papierowym ninja.
Nie zapomniałam. Siedzę przecież w twojej głowie.
Wiem wszystko, co ty wiesz i widzę wszystko, co ty widziałaś.
Posiadam wszystkie twoje wspomnienia, nawet te, o których już
zdążyłaś zapomnieć. To także ze mnie czyni papierowego ninja.
Nie żeby to było coś, czym można się chwalić. Mruknęła
Wewnętrzna, kręcąc głową z rezygnacją. Dlaczego
akurat ty mnie stworzyłaś? Dlaczego nie mógł to być Kopiujący
Ninja Kakashi Hatake? Wolałabym siedzieć w jego przystojnej głowie.
Jak tak bardzo chcesz, to możesz do niego iść. Nie
trzymam cię na siłę. I wiesz co, krzyżyk na drogę! Warknęła
Sakura. Nieświadomie wydała ten dźwięk także w rzeczywistości.
Kakashi rzucił jej ostrożne spojrzenie, zastanawiając się, czy to
ten moment w miesiącu.
Gdyby to było
możliwe. Westchnęła
Wewnętrzna. Wiesz,
twoja drużyna już odchodzi. Kakashi-sensei właśnie ci to
powiedział. Powinnaś zwracać uwagę na twoje otoczenie. Chwila
nieuwagi i obie lądujemy w piachu. A ja jestem za młoda, żeby
umierać! Kilka dni. Kilka dni jestem na tym świecie i już mnie
narażasz!
Sakura zignorowała jęczenie i obejrzała się przez ramię. Faktycznie jej drużyna już odchodziła. Spojrzała
przed siebie i ponownie spojrzała na grób Zabuzy oraz Haku. W jej głowie
rozbrzmiały głosy.
W świecie shinobi istnieją tylko ci, którzy
wykorzystują innych oraz ci, którzy sami są wykorzystywani. My
shinobi jesteśmy prostymi narzędziami.
Gdy osoba... ma coś ważnego co chce chronić...
wtedy staje się naprawdę silna. Chcę chronić ważną dla mnie
osobę... Chcę służyć tej osobie. Chcę walczyć za tą osobę.
Chcę, by marzenia tej osoby ziściły się... To jest moje marzenie.
Shinobi nie wolno szukać sensu swojego istnienia.
Najważniejsze dla niego jest bycie narzędziem przydatnym dla kraju.
Takie zasady obowiązują również w naszej wiosce. Wszyscy ninja
mają jednak wątpliwości. Miał je Zabuza, miał je ten chłopak...
Tylko w ten sposób można zostać prawdziwym ninja?
Jakoś mi to nie leży! Podjąłem decyzję. Będę kroczył własną
drogą ninja. Będę szedł przez życie tak, by niczego później
nie żałować.
Ostatni raz spojrzała na mogiłę i wstała. Nie zwróciła uwagi na pobrudzoną od klęczenia na ziemi sukienkę. Nie
pofatygowała się, by strzepnąć kurz ze ślicznego i drogiego
materiału. Wiedziała, że wkrótce pobrudzi się jeszcze bardziej.
Zabuza, Haku... Nie wiem jeszcze, jaka jest moja
droga ninja... Nie wiem, czego pragnę. Ale to jest mój
początek. Wasz koniec jest moim początkiem. Jestem pewna, że kiedy
spotkamy się następnym razem, będę silniejsza.
****
Podróż powrotna do wioski zajęła im dłużej niż
podróż do Kraju Fal. Z pewnością związane to było z faktem, że
wtedy spieszyli się, by jak najszybciej odprowadzić Tazunę do jego
domu, a także z tym, że teraz Sasuke był ranny. Haku nie zrobił
mu nic poważnego, ale z pewnością kilkadziesiąt głębokich ran
po senbon musiało być uciążliwych. Kakashi-sensei opatrzył go, a
brunet nie chciał zostać dłużej i nalegał na powrót. Sakura
wiedziała, co było tego powodem. Duma Uchiha. Chciał pokazać, że jest
twardy. Jego ojciec z pewnością wykazałby dezaprobatę z pozostania Sasuke w miejscu, w którym ukończyli misję tylko z powodu ran. Nieraz słyszała plotki o surowości przywódcy klanu, który nie akceptował słabości. Wciąż
porównywał swojego młodszego syna do starszego, dziedzica i
geniusza. Itachi był prawdopodobnie jednym z najpotężniejszych
shinobi, jakich widziała Konoha. On oraz ich kuzyn, Shunshin no
Shisui, byli legendami już w wieku siedemnastu i dwudziestu lat. Nie
dziwiła się determinacji Sasuke, który chciał pokazać ojcu, że on również
jest godny.
Widziała niezadowolenie na twarzy Hokage, kiedy
Kakashi-sensei zdawał raport. Jemu także się nie dziwiła. Trzeci
musiał zdawać sobie sprawę z poruszenia, jakie nastąpi po tym,
kiedy wszyscy dowiedzą się, że syn Fugaku Uchiha i jego drugi
dziedzic poszedł na misję rangi A, będąc zaledwie geninem. To samo będzie w przypadku Naruto, który został podopiecznym głównej rodziny po śmierci swoich rodziców. O niej nikt nic nie powie, mimo że była w tej samej sytuacji.
Są na tym świecie równi i równiejsi. Mruknęła
niezadowolona Wewnętrzna. Sasgej pochodzi z ważnego klanu i jest
synalkiem jego szefa, więc jego tyłek jest cenniejszy niż twój.
Jego chronią umiejętności i nazwisko, a ciebie...?
Nie odpowiedziała na to pytanie. Milczała i uparcie
patrzyła na Trzeciego, który w końcu postanowił odesłać
geninów, by na osobności rozmówić się z Kakashim-sensei. Kiedy
odwróciła się i bez pożegnania ruszyła ku drzwiom, czuła na
plecach jego spojrzenie.
Po wyjściu z budynku, Sasuke bez słowa odszedł, a
Naruto pobiegł za nim. Słyszała w oddali jego krzyki. Znowu się
kłócili.
Co zamierzasz teraz zrobić? Sakura
przez chwilę milczała, układając w głowie plan.
Najpierw pójdę do domu po pieniądze. Muszę kupić
nowe stroje. Nie mogę trenować w czymś takim. Sukienka jest
strasznie niepraktyczna, a w dodatku te kolory. Czerwony dla ninja?
Nie bez powodu chūnini i jōnini noszą takie uniformy, jakie noszą.
Muszę mieć coś w odcieniach czerni, brązu i zieleni. Jesteśmy w
lesie, więc takie kolory pasują do kamuflażu.
Dobrze, pierwszy krok zrobiony. Co dalej?
Później kupię broń. Shinobi bez dobrej broni to
jak pisarz bez długopisu. Moje kunai i shurikeny to tragedia. Nie
ostrzyłam ich od lat. Wrogi ninja umarłby ze śmiechu, gdyby je
zobaczył.
Wiesz, to też dobry plan. Pokażesz mu swoją broń,
a on kopnie w kalendarz, widząc ją. Zachowaj sobie kilka sztuk.
Będziesz miała plan tak na wszelki wypadek.
Zamknij się. Następnie pójdę do biblioteki.
Wypożyczę wszystko z sekcji dla geninów, co mówi o teorii i
manipulacji chakrą, bo jestem w tym dobra. Pamiętasz na pewno jak
za pierwszym razem weszłam na drzewo. Oprócz tego zacznę się uczyć genjutsu.
Kakashi-sensei mówił, że jestem typem genjutsu i skoro moje Kekkei
Genkai się na tym opiera, zostanę jego mistrzynią. Na pewno też
taijutsu. Wiem, że uczenie się go z książek jest bezcelowe, ale
może znajdę jakiś styl odpowiedni dla mnie i poproszę sensei o
pokazanie mi poprawnych form. I na koniec anatomia. Widziałaś, co Haku zrobił.
Jednym senbonem spowodował, że wszyscy myśleliśmy, iż Zabuza nie
żyje. Gdybym wiedziała, w jakie miejsce na ciele celować, taijutsu
okazałoby się łatwiejsze.
Wszystko fajnie i pięknie, ale wiesz co? Od pięciu
minut stoisz w miejscu i patrzysz w ścianę przed sobą. Ludzie
patrzą. Nie możemy dopuścić, byś trafiła do wariatkowa, zanim w
ogóle zaczniesz trenować.
Faktycznie, ludzie patrzyli. Kiedy Sakura oderwała
wzrok od ściany zauważyła, że starsza kobieta na nią patrzy i
mruczy pod nosem coś, co brzmiało jak "ninja i ich dziwactwa".
Uśmiechnęła się więc do niej i jakby nigdy nic pobiegła do
domu. Nie było tam jej rodziców, którzy wciąż byli w podróży.
Oboje byli kupcami i teraz prawdopodobnie przebywali gdzieś w Kraju
Wiatru. Powinni wrócić za jakieś dwa tygodnie. Dobrze, że za
każdym razem zostawiali jej dużo pieniędzy na nagłe wypadki. Wymiana całej garderoby i kupno broni będzie ją sporo kosztować.
Kobieta w sklepie odzieżowym dla kunoichi była
zachwycona. Słysząc, że Sakura potrzebuje wielu nowych
strojów, pobiegła w głąb sklepu i wróciła po dziesięciu
minutach, trzymając na wieszakach ogrom ubrań, od ciężaru których zaczęły ją już boleć ręce. Sakura natychmiast odrzuciła większość sukienek oraz
ubrań w jaskrawych kolorach. Nie była Naruto, więc nie będzie
nosiła pomarańczowych rzeczy.
Chciała kupić stroje w różnych rozmiarach, by
starczyły jej na lata. Wybrała także ubrania na różne okazje -
golfy, koszulki, topy kimono i same kimona, qipao, yukaty, haori,
hakamy, spódnice, spodnie shinobi, szorty, legginsy, obi i paski,
rękawiczki, płaszcze, buty shinobi, geta czy kanzashi.
Wiesz... Prychnęła
Wewnętrzna. Możesz teraz iść zarówno na wojnę jak i
na przyjęcie u samego Daimyo. Miałaś kupić tylko stroje do
treningu i na misje. Ty i twoja obsesja na punkcie zakupów.
Tak, miałam. Czasami jednak kunoichi zmuszona jest
założyć coś ładnego i kobiecego. Niektóre misje wymagają elegancji.
Aha... I dlatego trzymasz w rękach to ohydne zielone
zentai? Będziesz w nim wyglądała jak gąsienica.
Zamknij się! To przypadek. Miałam to właśnie
odłożyć!
Jasne, bo ci uwierzę. Widziałam ten błysk w twoim
oku. Ale możesz to wziąć, nikomu nie powiem.
Jasne, że nie powiesz, istniejesz tylko w mojej
głowie! Wewnętrzna prychnęła
i wycofała się, obrażona.
Sakura odwróciła się w stronę oczekującej
ekspedientki, rzucając przy tym zentai na stos rzeczy, które miała
zamiar kupić. Wskazała ręką na kilka ubrań w czarnych i ciemnozielonych kolorach.
— To zamierzam od razu na siebie założyć — oznajmiła rozradowanej kobiecie. Ta szybko pokiwała głową.
— Oczywiście, proszę pani. Wspaniały wybór. Będzie
pani wyglądać w tych ubraniach jak prawdziwa i stylowa kunoichi.
Nagle w jej głowie
zabrzmiał szaleńczy śmiech Wewnętrznej. Pani...
PANI! Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam! Kupiłaś tyle rzeczy, że
prawdopodobnie ta kobieta zaniosłaby te rzeczy do twojego domu, po
drodze śpiewając pieśni na twoją cześć.
Przestaniesz wreszcie komentować?! Przynajmniej do
dwudziestki nie będę musiała odwiedzić sklepu z odzieżą. Ale...
Czekaj... W sumie sama tego nie zaniosę.
Sakura przywołała na twarz wyraz smutku. Zerknęła na
kobietę i dostrzegła, że ta zareagowała nagłą koncentracją i
skupieniem, więc mentalnie przybiła sobie piątkę.
— Tylko jak ja to wszystko zabiorę do domu? — Zastanawiała się na głos, kątem oka obserwując ekspedientkę,
która nagle szeroko się uśmiechnęła.
— Och, proszę się nie martwić! Dla klientów takich
jak pani oferujemy dostawy do domu. Darmowe, oczywiście!
****
Mam nadzieję, że tutaj nie wydasz drugiej fortuny.
Czy może jednak też kupisz broń, która starczy ci do
dwudziestki? Wewnętrzna
jęczała, kiedy Sakura weszła do sklepu z bronią.
Nie martw się, tutaj kupię tylko potrzebne rzeczy.
Broń jest droga. Rodzice ledwie zauważą brak tej sumy, którą
wydałam na ciuchy, ale przy broni muszę uważać.
W sklepie powitał ją starszy mężczyzna. Obejrzał ją od góry do dołu, a ona od razu zrozumiała, że ją oceniał. Z
pewnością chciał się upewnić, czy była warta leżącej tutaj
broni.
— W czym mogę pomóc, kunoichi? — zapytał uprzejmie.
Najwidoczniej zrobiła na nim dobre pierwsze wrażenie, skoro nie
nazwał jej dzieckiem czy dziewczyną.
— Chciałabym się dobrze zaopatrzyć. Mam nadzieję, że
mi pan pomoże, bo nie znam się na tym wystarczająco dobrze.
Mężczyzna bez słowa skierował się na zaplecze. Po
minucie wrócił, trzymając w rękach czarną i dosyć sporą
kaburę. Sakura widziała, że miała pokaźną ilość kieszeni, w
których dostrzegła broń.
— Są w niej dwa tuziny kunai, po tuzinie shurikenów i
senbon, paczka wybuchowych notek, pięć militarnych pigułek
żywnościowych i pięć bomb dymnych. Do zestawu dołączona jest
też ostrzałka.
— Wezmę ją — rzekła, rozglądając się po sklepie, kiedy
mężczyzna skinął głową i odwrócił się do kasy. Oferta była zróżnicowana - katana, wakizashi, tantō,
ko-dachi, daitō, naginata oraz inne towary, których
nazw nawet nie znała. Sprzedawca zauważył jej spojrzenie.
— Pasowałoby do ciebie tantō.
To w czarnej pochwie ma 30 cm długości, więc jest odpowiednie do
twojego wzrostu.
Sakura otworzyła szeroko oczy. Spojrzała na broń, o
której mówił i szybko pokręciła głową.
— Nie znam się na kenjutsu, Oji-san. W moich rękach ta
broń się jedynie zmarnuje.
— Zawsze jest czas na naukę. Twoja wizyta w moim sklepie sugeruje, że też tak uważasz.
Wpatrywała się w sztylet, zastanawiając się, czy go wziąć. Przyda
ci się, weź go. To lepsza i solidniejsza broń niż kunai. Nalegała
Wewnętrzna. Sakura przygryzła wargę.
— Um... A czy nie powinnam mieć go w zestawie Daishō? — zapytała, przypominając sobie fachową nazwę. Mężczyzna
uśmiechnął się.
— A jednak trochę się znasz na Kenjutsu. — Zaśmiał
się. — Niekoniecznie. Nie każdy jest w stanie dzierżyć długi
miecz, jak katanę czy tachi, bo potrzebne są do nich umiejętności.
Tantō i wakizashi mogą być samodzielnym orężem. To tantō jest
aikuchi, a to znaczy, że nie ma jelca. Typ ostrza to Katakiriha. Ma
asymetryczną formę, jest zaostrzone jedynie po jednej stronie. Broń
nadaje się najbardziej do kłucia, ale będziesz też nim w stanie
ciąć. Posiada gwałtowne załamanie krawędzi tnącej, dlatego
czubek głowni jest bardziej wytrzymały i odporny na złamanie od
innych sztyletów i noży. Nie ma lepszej przebijalności, ale przy
uderzeniu w twardy przedmiot jest większe prawdopodobieństwo, że
twoja głownia przetrwa — wyrecytował właściwości ostrza. Zdjął
broń ze stojaka i ją podał.
Sakura przyjrzała się
jej bardzo dokładnie. Wyjęła tantō z pochwy i zauważyła zarówno
na niej, jak i na rękojeści motyw złotych gałązek i liści.
Elementy ozdobne były delikatne i eleganckie i nie rzucały się
zbytnio w oczy. Na samą budowę głowni ledwie spojrzała, bo i tak
się na niej nie znała. Zapamiętała słowa sprzedawcy i
postanowiła, że później dowie się więcej o rodzajach broni.
Jasne, nie możesz obrazić swojego nowego pięknego
ostrza. Co by powiedziały inne bronie, gdyby twoje tantō poskarżyło
się, że jesteś broniową ignorantką. Prychnęła
Wewnętrzna, a Sakura znowu ją zignorowała.
— Wezmę je, Oji-san — zdecydowała zdeterminowana.
Mężczyzna uśmiechnął się kolejny raz i poczochrał jej włosy.
Sakura nie lubiła, kiedy ktoś to robił, więc jak najszybciej
uciekła spod jego ręki, a jej ruch zrzucił z lady jakiś
przedmiot. Szybko pochyliła się, zawstydzona, i podniosła biały papierek. Uniosła pytająco brew na starszego pana.
— To specjalny papier, który sprawdza, jaką masz
naturę. Pochodzi z drzewa, które zostało nią wypełnione i
od tamtego momentu wykazuje reakcje nawet na jej najmniejszą oznakę.
Spróbuj. Wystarczy, że weźmiesz je do ręki i przywołasz chakrę.
Sakura spojrzała niepewnie na przedmiot. A co jeśli
nie posiadam żadnej natury? Wiem, że to możliwe. Jest wielu ninja,
którzy jej nie mają, a ja pochodzę z cywilnej rodziny.
Wydawało się, że mężczyzna czytał jej w myślach,
bo natychmiast powiedział:
— Nie bój się. Nie dowiesz się, dopóki nie
spróbujesz.
Wzięła do ręki papier i przywołała do niego
odrobinę chakry. Przez dwie sekundy nic się nie stało, a serce
Sakury zamarło. Już chciała odłożyć przedmiot, speszona, kiedy nagle
materiał, z którego został stworzony, stał się mokry. Po
kolejnych dwóch sekundach zaczął się kruszyć. Zdezorientowana
nastolatka spojrzała na starszego mężczyznę, który miał na
twarzy promienny uśmiech.
— Masz dwie natury chakry, dzieciaku! Nie jest to
powszechne nawet u tych z klanu.
Z
niedowierzaniem wpatrywała się w swoją rękę, w której jeszcze
przed chwilą trzymała papier. W końcu uśmiechnęła się
radośnie. Świetnie.
Nie jesteśmy takie żałosne.
— Twoja podstawowa natura chakry to woda, bo pojawiła
się jako pierwsza. Druga natura to ziemia. Jest to raczej tradycyjne
połączenie dla osób z dwiema naturami, tak jak ogień zazwyczaj
łączy się z błyskawicą. Członkowie klanu Uchiha mają tę drugą
parę. Gratulacje.
— Dziękuję, Oji-san. Najwidoczniej do swoich planów
będę musiała dodać też ninjutsu. — Uśmiechnęła się do niego
i położyła na blat odpowiednią ilość pieniędzy. — Do widzenia!
— Powodzenia, dzieciaku.
Po wyjściu ze sklepu przyczepiła kaburę do bandaża
na prawym udzie. Wciągnęła głęboko powietrze i ruszyła w stronę
biblioteki.
W
środku przywitała się z chūninem siedzącym za biurkiem i ruszyła
do sekcji dla geninów. Szybko znalazła półkę o teorii oraz manipulacji chakrą i wzięła kilka zwojów, które wydawały jej
się ciekawe i przydatne. Potem przesunęła się do genjutsu. Wzięła
wszystko, co odnosiło się do teorii. Następnie to samo zrobiła z taijutsu i ninjutsu.
Zanim zacznę
naukę powinnam poznać wszystkie podstawy. Bez nich niczego
nie zrobię.
Zgadzam się. A jak czegoś nie zrozumiesz, to zapytasz
Kakashiego-sensei.
Sakura
wzięła wszystkie zwoje w obie ręce, i uginając się pod nimi,
skierowała się do biurka chūnina, który pełnił teraz rolę
bibliotekarza. Mężczyzna na jej widok zakrztusił się kawą, którą
właśnie pił. Prawie się udusił, ale udało mu się w końcu
opanować. Zapisał wszystko, co wzięła i bez słowa podał jej
wielką torbę.
Przez
ciebie biedny chłopak prawie stracił życie. Zobacz, w jakim jest
szoku. Nikt tu chyba nie przychodzi, a ty wzięłaś na raz prawie
połowę tego, co jest w sekcji dla geninów.
Nie
przesadzaj. Przynajmniej się dzisiaj nie nudził. Założę się, że
jest tutaj za karę.
Sakura wesoło się do niego uśmiechnęła, zabrała
torbę i wyszła z biblioteki. Miała przed sobą pracowity tydzień.
czy będzie kontynuacja ?
OdpowiedzUsuńTak, będzie. Na razie piszę rozdziały na zapas, a za jakiś czas zacznę publikować.
UsuńJejku, przepraszam, że nie zamieściłam komentarza!
OdpowiedzUsuńCzytałam to w sumie dwa razy więc i teraz powinnam napisać cos dwukrotnie.
Gapa za mnie. Jak taki ukryty mały chujek, który zawsze naczyta się aktualek a potem zacierając ręce zamyka stronę i odchodzi w odmęty internetu niezauważony. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.. xd
Wracając do opowiadanka!
KOCHAM WEWNĘTRZNĄ.
Fajnie się o niej czyta. Jej uwagi, drobne uszczypliwości i przysłowiowe kopy w tyłek które zadaje Sakurze na każdym kroku, motywując do działania.
U Ciebie dałaś jej status kekkei genkai. Może w przyszłości rozwiniesz jakoś tą umiejętność? :D Klon Cienia ze świadomością Wewnętrznej? To byłby sztos.
Powoli całkiem tą naszą Sakure zmieniasz - tworzysz ją na swój własny wzór. Dajesz fajne podstawy by uwierzyć, że będzie taka jak w kanonie. Mówi o tym chociażby zmiana stroju oraz zaopatrzenie w nowe bronie.
Jestem ciekawa, co stanie się w następnym rozdziale. To znaczy, czy dalej będziemy obserwować jej przemianę czy raczej pokażesz ją już w starszej, silniejszej wersji. :D
Wrzucaj coś nowego! Dostatecznie długo czekamy :>>>